„Święta w zgodzie ze sobą czyli o asertywności w rodzinie”

Masz ochotę na to, aby te Święta spędzić inaczej niż zwykle, zupełnie po swojemu? Co stoi na przeszkodzie aby celebrować je w przyjaznym otoczeniu i zgodnie z wyznawanymi przez ciebie wartościami? Czy jest w tobie odwaga aby od początku do końca zaplanować i przeżyć Gwiazdkę zgodnie z wyobrażeniami, które odbiegają od rodzinnych tradycji i oczekiwań?keep_calm_and_focus_on_being_assertive_mug-r12b15fb3a6f346c78da689e65ac23e46_kfpv5_324

Jakie są możliwości?

Możemy zrezygnować ze zmian i pozwolić aby ktoś inny napisał wigilijny scenariusz. Ogrywamy wtedy znajomą rolę (poświęcającej się żony, uczynnej córki czy pokornego brata) i wszyscy wydają się zadowoleni. Czy na pewno? Kiedy zagryzamy zęby byle nie zdradzić, że coś nam nie pasuje albo nadwyrężamy swoje siły aby sprostać świątecznym wyzwaniom to narasta w nas frustracja i napięcie. Fundujemy sobie potworne zmęczenie i powstrzymujemy emocje, które doprowadzają nas na skraj wytrzymałości. Kiedy ulegamy bliskim kosztem własnych potrzeb nie budujemy pozytywnych relacji i coraz mniej lubimy siebie i innych.

Można też mieć serdecznie dość tego, że inni (nawet jeśli są dla nas ważni i bliscy) dyktują nam jak spędzać święta, co zjeść na Wigilię, jak się ubierać i wychować dzieci? Złość jest tu adekwatnym uczuciem bo pomaga rozpoznać, że nasze granice są przekraczane. Sęk w tym, że jeśli tych emocji jest dużo to nasza reakcja może przerodzić się w agresję słowną (krzyki), fizyczną (trzaskanie drzwiami) lub bierną (obrażanie). To odwet, który powoduje krzywdę i niszczy relacje.

Jest jeszcze asertywna droga biegnąca pomiędzy zatraceniem siebie, a próbą dopasowania bliskich do naszych upodobań.

Asertywność nie jest wrodzona lecz wyuczona. Na bardzo podstawowym poziomie oznacza przyznanie sobie prawa, żeby postawić swoje własne potrzeby przed potrzebami innych ludzi. Jeśli bowiem nasze rezerwy radości, miłości, spokoju, odpoczynku czy swobody są puste, to nie będziemy w stanie skutecznie zatroszczyć się o innych. Nie ma nic złego w tym, że wybierzemy własny komfort i przyjemność na święta zamiast usilnych i najczęściej bezowocnych prób uszczęśliwienia drugiej osoby. Dla większości z nas ten wybór nie jest taki prosty.

Co przeszkadza w byciu asertywnym?

Bliskość i ważność wzajemnych relacji sprawia, że ścierają się różne, często sprzeczne potrzeby, oczekiwania i bardzo łatwo wtedy o przekroczenie granic. Swoich lub cudzych.

Asertywność pomaga nam pozostać w obrębie własnego terytorium psychologicznego i bronić go, kiedy jest naruszane. Terytorium to nie tylko nasze fizyczne ciało i przestrzeń wokół niego, to też nasze myśli, uczucia, preferencje, potrzeby i zachowania, a także wszystko, co składa się na naszą tożsamość, odrębność i poczucie własnego ?ja?.

Bardzo istotne jest dojrzałe wytyczenie granic między nami a otoczeniem. Zdarza się, że w rodzinie, chociaż jesteśmy pełnoletni to nadal funkcjonujemy jak dzieci (np. chcemy za wszelką cenę zadowolić innych, boimy się sprzeciwić czy zawieść czyjeś nadzieje). Taka postawa skutkuje rezygnacją ze swoich praw (prawo do odmowy, wyrażania własnego zdania, obrony swoich granic). W efekcie jemy trzecią dokładkę ryby na słodko i serniczka, byle nie urazić babci, która i tak znajdzie inny powód (lub obiekt) do okazania urazy. Warto sobie raz na zawsze zapamiętać, że nie musimy brać odpowiedzialności za cudze emocje i sposoby reagowania. One bowiem nie należą do nas, powstają w drugiej osobie i nie mamy na ten proces wpływu.

Nasze decyzje i wybory nie muszą się innym podobać tak jak my nie zawsze pochwalamy to, co robią nasi bliscy. Szczególnie jeśli zachowują się nieasertywnie i chcąc wymusić uległość wzbudzają w nas strach i poczucie winy. Mogą to robić poprzez szantaż emocjonalny i manipulację (awantury, obrażanie płacz, oskarżenia). Nie trzeba im ulegać! Obawa przed brakiem akceptacji i strach przed odrzuceniem to uczucia, których boi się dziecko z racji swojej niedojrzałości i zależności od rodziców. Dorosły ma znacznie więcej zasobów aby uznać brak akceptacji i odrzucenie za nieszkodliwe dla jego tożsamości i samooceny.

Nikogo realnienie nie krzywdzimy tym, że postąpimy w zgodzie z sobą. Jeśli pozwalamy, by bliscy deptali nasze terytorium to równie łatwo przyjdzie nam wchodzić z butami na ich teren. Przejmując odpowiedzialność za czyjeś uczucia przekraczamy granice i sami postępujemy nieasertywnie.

W przestrzeni otwartego dialogu możliwe jest zrozumienie, że mój sposób spędzenia świąt nie jest wymierzony przeciwko tobie. Po prostu wyrażam swoje pragnienia, które mogą być odmienne od twoich. Jednocześnie dostrzegam i szanuję, że masz swoje oczekiwania ale ja nie mam obowiązku ich spełniać.

Warto dopuścić do głosu własne, zaniedbane potrzeby bo wtedy przywracamy sobie godność i poczucie własnej wartości, a innym komunikujemy, że to czego chcemy jest ważne i warte uszanowania.

Jak dokonać zmian?

Rodzina jest jak system naczyń połączonych, który dąży do zachowania stabilności, dlatego wszelkie zmiany trafiają na opór. Jedynie stanowczość i konsekwencja działań mogą spowodować, że system w końcu zaadoptuje się do zmian.

Przygotuj grunt-dobrze jest szczerze uzasadnić swoje decyzje, np. tą, że tym razem nie zamierzasz brać na siebie wszystkich obowiązków bo cię to wykańcza i odbiera radość świętowania oraz liczysz na pomoc domowników. Jeśli nie chcesz urządzać okołoświątecznej objazdówki po rodzinie to możesz uczciwie powiedzieć, że w tym roku postanowiliście więcej czasu spędzić we własnym domu i ewentualnie zapraszacie do siebie.

Zdecydowanie stań za sobą: jeśli w kontakcie z drugą osobą pojawia się dyskomfot, irytują cię aluzje kuzyna czy kąśliwe przytyki siostry to nie ignoruj swoich uczuć! Masz pełne prawo powiedzieć, że nie odpowiadają ci te komentarze, że jest ci przykro/smutno/niezręcznie i chcesz zmienić temat.

Zaakceptuj opór i wytrwaj w postanowieniu: jeśli zapowiedziałaś, że w tym roku pierogów nie będzie to nie rzucaj się w Wigilię do ich ulepienia. Nie wszyscy okażą zadowolenie z zapowiedzianych zmian bo jeśli mama do tej pory się poświęcała to wygodniej będzie dla wszystkich, by tak pozostało. Jeśli wytrwasz przy swoim i zaprosisz bliskich do partycypacji w zmianach to będą bardziej skłonni je zaakceptować.

Zauważ dobre intencje: niechciane rady szwagra nie muszą wynikać ze złośliwości i chęci podkreślenia twoich niepowodzeń. Być może to naturalna troska i nieudolna próba okazania wsparcia. Warto dostrzegać w tym, co mówią inni ludzie coś więcej niż tylko działa wymierzone w ciebie. Oczywiście nie ma najmniejszego sensu pozostawać w relacjach, które ewidentnie krzywdzą i narażają na kolejne zranienia.

Praktykuj i ćwicz: nawet jeśli na początku efekt jest mizerny. Pamiętaj, że świadomie możesz zrezygnować z asertywności w danej sytuacji i to też jest ok. Niektórzy potrzebują czasu żeby przyzwyczaić się do zmiany w twoim zachowaniu. Inni tej zmiany nigdy nie zaakceptują i też mają do tego prawo. Tak jak ty do pełnego i autentycznego życia w zgodzie z sobą.

Autor: Dominika Borowska-Stasica, psycholog, terapeuta rodzin