Pierwsze kolonie bez stresu – o czym warto pamiętać wysyłając dziecko na samodzielny wyjazd?

Już wkrótce naszą pociechę czeka wakacyjna przygoda. A wraz z nią pierwsze tak długie rozstanie, nasze obawy, dziecięce niepokoje i tęsknoty spowodowane rozłąką. Jak sobie z nimi poradzić? Okazuje się, że wiele zależy od nas samych. Od czego zacząć?

8642370210_b00ac6be20_z

Photo credit: Sydney Treasures Photography via Foter.com / CC BY

Oswoić się z myślą o wyjeździe

Czasami trudno rozróżnić kto bardziej przejmuje się wyjazdem: rodzice czy samo dziecko. Choć na kolonie mogą już jechać 7-8-latki dla obu stron jest to rozstanie okupione tęsknotą. Szczególnie kiedy ma miejsce po raz pierwszy. Im wcześniej zaczniemy myśleć o wyjeździe tym więcej będzie czasu na uspokojenie emocji i właściwe działania. Rozważnie wybierzmy miejsce wakacyjnego wypoczynku, zapytajmy latorośl o zdanie, np. czy woli jechać w góry, nad morze czy raczej nad jezioro. Wspólnie zastanówmy się co można robić na koloniach, przejrzyjmy atrakcje oferowane w danej miejscowości, porozmawiajmy jak można miło spędzać czas, np. z rówieśnikami. Unikajmy nadmiernego koloryzowania bo dziecko, które po przyjeździe na miejsce przeżyje zawód, że plac zabaw to jedna huśtawka, a do morza trzeba jednak kawałek dojść, tym bardziej będzie tęsknić. Aby uciszyć swoje rodzicielskie obawy i zadbać o bezpieczeństwo naszego kolonisty zbierzmy jak najwięcej informacji o organizatorze i profilu kolonii, warunkach panujących w ośrodku wypoczynkowym, planie dnia i kwalifikacjach wychowawców.

Odpowiednio się przygotować

Jeśli jesteśmy pewni, że ?przeżyjemy? rozstanie z dzieckiem, a nasza pociecha z radością snuje plany wakacyjnej wyprawy, to można rozpocząć wspólne przygotowania. Przede wszystkim należy uważać, by nie zasiewać zbędnych obaw. Zarówno u siebie, jak i u dziecka. Nasze słowa i emocje mają bowiem istotny wpływ na to, czy zaszczepimy w małym człowieku pewność siebie czy lęk. Zamiast straszyć malca mówiąc: ?Jak będziesz na kolonii to wszystko będziesz musiał robić sam.?, ?No ciekawe, jak ty sobie poradzisz bez naszej pomocy??, ?Tam dopiero docenisz jak dobrze masz w domu? lepiej akcentujmy pozytywne strony wyjazdu i okazujmy swój entuzjazm, momentami nawet zazdrość: ?Ale będziesz tam miał fajnie, poznasz nowe koleżanki i kolegów będziesz mógł grać w piłkę, pływać, bawić się w różne gry i zabawy?, ?A może się zamienimy??. Ważne, aby wyjaśniając wątpliwości zgłaszane przez dziecko szczegółowo i wyczerpująco odpowiadać na jego pytania i zachęcać, by mówiło nam o swoich obawach. Czego najczęściej boi się mały człowiek? Tego, że nikogo tam nie zna, że wychowawca będzie ?straszny? lub trzeba będzie jeść nielubiane przez siebie potrawy. Reagujmy spokojnie i cierpliwie, odwołując się do rzeczywistych doświadczeń swoich lub dziecka, szczególnie tych zakończonych sukcesem np. ?Popatrz, przed pójściem do szkoły/przeprowadzką/ miałeś podobne obawy i wszystko się dobrze ułożyło?, ?Mamusia i tatuś też kiedyś jeździli sami na kolonie i zawsze była to niezapomniana przygoda?. Warto pamiętać by wspomnieć o tym, że z życiem kolonijnym wiążą się też pewne obowiązki (trzeba np. samemu słać łóżko i przestrzegać ciszy nocnej). Gdy nasza pociecha będzie wiedziała, czego może się spodziewać, łatwiej potem zniesie ewentualne niedogodności. Za pierwszym razem można wysłać dziecko w niezbyt oddalone od domu miejsce lub zapewnić wyjazd z kimś, kogo zna (kolega/koleżanka). Pomoże to zmniejszyć jego lęk, szczególnie w pierwszych dniach rozłąki z rodzicami. Niekiedy warto zaryzykować i rzucić dziecko na głęboką wodę, czyli posłać samo i to stosunkowo daleko, bo pomimo początkowych trudności nasz malec z pewnością znajdzie nowych przyjaciół, co pozytywnie wpłynie na jego pewność siebie i poczucie własnej wartości. Podstawą udanych przygotowań do wyjazdu jest pewność, że dziecko chce jechać, jest na to gotowe, a zaplanowane atrakcje odpowiadają jego zainteresowaniom.

Rozpoznać gotowość naszej pociechy na samodzielną wyprawę

Czasami pojawia się niechęć do wyjazdu spowodowana np. tym, że syn lub córka czują niedosyt czasu spędzanego z rodzicami lub nie chcą zostawiać ukochanego zwierzątka albo martwią się o zdrowie domowników (np. dziadków). Wówczas uszanujmy to i odłóżmy pomysł kolonii na następny rok. Jeśli dziecko ma dobre kontakty z rówieśnikami, otwarcie wyraża swoje potrzeby, nie cierpi na żadne poważne schorzenia wymagające stałej opieki, potrafi zadbać o siebie, swoje rzeczy, jest w stanie spędzić kilkanaście dni z dala od rodziców, to można śmiało wysłać je samo na wakacje.

Ustalić zasady

Musimy się zastanowić, w jaki sposób będziemy się z malcem kontaktować. Rozważmy czy lepiej wyposażyć dziecko w komórkę, czy też korzystać z telefonu dostępnego w ośrodku kolonijnym, a może prowadzić rozmowy za pośrednictwem wychowawcy?. Najlepszym rozwiązaniem jest ustalenie konkretnej pory, o której będziemy dzwonić do syna lub córki. Nie wybierajmy jednak wieczornych godzin, bo tęsknota i rozmyślania o domu mogą utrudnić dziecku zaśnięcie. Trzymajmy się uzgodnionych zasad kontaktu i dzwońmy o ustalonej porze nawet wtedy, gdy korci nas by dowiedzieć się jak tam nasz smyk się odnalazł na nowym miejscu i czy udało mu się rozwiązać konflikt z kolegą z pokoju. Konsekwencja z naszej strony zachęci do tego samego malca, który nie będzie zawracał nam głowy nieistotnymi błahostkami (np. kiedy uderzy się w kolanko lub nie będzie mógł czegoś znaleźć). Istotna jest również kwestia kieszonkowego. Dobrą praktyką jest podzielenie całej kwoty na drobne i oddanie części pieniędzy w depozycie wychowawcy. Ustalony dzienny limit wydatków uchroni dziecko przed wydaniem wszystkiego w ciągu pierwszych dni kolonii i nauczy równomiernie gospodarować wydatkami.

Jak się pożegnać?

Taki wyjazd dla obu stron jest trudnym przeżyciem, mimo to nie pozwólmy, aby nasze dziecko odczuło, że boimy się puścić je samo, bo wtedy i ono zacznie się bać, i może chcieć zrezygnować z kolonii. Nie mówmy dziecku, że może w każdej chwili zakończyć wyjazd i wrócić, bo zacznie podejrzewać, iż może go czekać coś złego, albo że sobie nie poradzi w nowej sytuacji. Zapewnijmy córkę lub syna, że spędzi wspaniałe wakacje i wróci z niezapomnianymi wrażeniami. Na nasze ewentualne łzy pozwólmy sobie dopiero, gdy autokar z dzieckiem zniknie za zakrętem. Pożegnanie nie musi być jednak smutne. Zamiast łzawych scen lepiej uścisnąć serdecznie naszego kolonistę życząc mu udanej zabawy. Niełatwo zachować spokój mając świadomość, że nasz największy skarb wyruszy zaraz w pierwszą samodzielną podroż. Mimo to, a może właśnie dlatego warto zadbać o pogodne pożegnanie. Dzięki temu malec wyjedzie z radością, a nie obawą, że coś jest nie tak, bo przecież mama płakała.

Przetrwać kryzysy

?Chcę do domu!?. Co zrobić, kiedy już pierwszego dnia słyszymy w słuchawce takie słowa? Pozwólmy się malcowi wyżalić, pocieszmy go i obiecajmy, że zadzwonimy na następny dzień. Jest szansa, że do tego czasu kryzys minie. A jeżeli nie? Skontaktujmy się z wychowawcą i poprośmy, by zainteresował się pociechą oraz pomógł rozwiązać problem. Dopiero gdy to nie pomoże, rozważmy zabranie dziecka z kolonii. W trakcie rozmów pytajmy przede wszystkim o to, co dziecko robiło ciekawego w ciągu dnia, z kim się zaprzyjaźniło, co dobrego przeżyło i doświadczyło. Unikajmy pytań: ?Kochanie, czy ci tam dobrze??, ?Tęsknisz za mamusią?? i stwierdzeń typu: ?Ciągle o tobie z tatą myślimy?. Przygotujmy się na to, że malec może mieć gorsze chwile. Jeśli zachowamy spokój i przekierujemy rozmowę na pozytywne tory okażemy tym samym swoją wiarę w dziecko i tymczasowość wszelkich trudności. Konfrontując się z takimi sytuacjami dziecko uczy się je samodzielnie rozwiązywać kształtując jednocześnie niezbędne w życiu kompetencje społeczne. A co jeśli zabraknie kieszonkowego? To już wybór rodziców czy mimo postanowień ugną się przed dziecięcymi prośbami czy też zechcą nauczyć go oszczędności i zacisną zęby odmawiając dodatkowego wsparcia.

Kiedy odwiedzać, a kiedy zabierać?

Z odwiedzaniem dziecka jest jak z telefonowaniem, nie należy przesadzać bo można spotęgować jego tęsknotę za domem. Optymalne będą dwukrotne odwiedziny. Pierwsze, aby uspokoić swoje obawy, drugie zazwyczaj po to, by uzupełnić garderobę lub kieszonkowe, jeśli oczywiście uznamy to za niezbędne. Nie zwlekajmy z przyjazdem kiedy pociecha ponawia swoje prośby o powrót do domu, zachoruje lub narzeka na brud w ośrodku, niedostateczne jedzenie albo brak należytej opieki.

Pamiętajmy, że kolonie dla dziecka to wakacje dla rodziców

Nie ma co się oszukiwać, podczas takich wyjazdów najbardziej tęskną rodzice, bo dziecko prędzej czy później będzie tak pochłonięte nowymi wyzwaniami i zabawą, że zapomni o całym świecie, a tym bardziej o zamartwiającej się mamie czy tacie pełniących na zmianę dyżury przy telefonie. Kiedy nasz szkrab wypoczywa wykorzystajmy należycie i zasłużenie te chwile na wszystko to, na co do tej pory brakowało czasu lub siły. Samodzielny wyjazd dziecka na wakacje jest ważnym sprawdzianem dla całej rodziny, postarajmy się, by wszyscy zdali go pozytywnie i wspominali z przyjemnością.

Autor: Dominika Borowska-Stasica Kadra

Artykuł ukazał sięw magazynie: „Dbam o zdorwie” nr 4(111)2014

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *